Blog o podróżach i ludziach, ale także o wszystkim tym, co może Cię spotkać, jeśli tylko odważysz się wypłynąć ze swojego portu, ze swej bezpiecznej przystani i otworzysz się na to, co znajduje się poza Twoją zatoką... a jeśli to zrobisz otworzą się mosty i nowe możliwości - wyruszamy?

Translate

wtorek, 19 marca 2013

Chiny II - Datong - Xi'an

DATONG i okolice

Przed nami kolejne wyzwanie – pierwsza podróż koleją i to w hard sitach. Na szczęście nie było tak źle, standard odpowiada naszej 2 klasie w pociągach krótkobieżnych, z tym że każdy ma przydzielony numer miejsca na bilecie, a z 
sufitu próbują chłodzić zamontowane wiatraczki.
Beiging West Railwaistation
Olbrzymi gmach dworca pekińskiego – Beiging West Railwaistation robi wrażenie. Mimo jego rozmiarów, ilości ludzi i pociągów, nie sposób się tu zgubić – wszystkie informacje wyświetlane są na elektronicznych tablicach. W poczekalniach tłumy, na ponad godzinę przed odjazdem Chińczycy już niecierpliwie ustawiają się do kolejki, mimo tego, że każdy ma miejscówkę!!! Stoją zawzięcie i cierpliwie, pomimo upału i duchoty, nawet dzieci i to bez płaczu!!! My nie tracimy głowy i zostajemy na krzesełkach, czekając aż zaczną wpuszczać na perony. 
Tablica odjazdów
















Droga do Datong




Pociąg wbrew oczekiwaniom (opowiadania innych, relacje w internecie), nie był ani przepełniony, ani zadymiony papierosowym dymem. Więcej, był nawet w miarę czysty, chociaż Chińczycy rzucają wszystkie śmieci na podłogę, a przy wysiadaniu nie zabierają ich ze sobą. Cud? Oczywiście, że nie - wszystko za sprawą pojawiającej się co jakiś czas osoby z mopem. Naszej podróży towarzyszyły przepiękne krajobrazy górsko-pustynne, ogromne, prawie niezamieszkane przestrzenie.

Widok w trakcie podróży do Datong

Datong
Na datońskim dworcu od razu „wyłapali” nas agenci CITS i zaoferowali hotel 100 m od dworca – 150Y za dwuosobowy pokój lub 45Y za łóżko. Zaszaleliśmy i wzięliśmy dwójkę na 8 piętrze, z łazienką, TV i klimatyzacją, w cenie także śniadanie. Zanieśliśmy tylko bagaże i marsz na miasto, rozejrzeliśmy się po okolicy, zrobiliśmy zakupy i urządziliśmy wieczorną „ucztę” za 45Y w pokoju. 

Dworzec kolejowy Datong
Yungang Caves
Najpierw autobusem nr 2 z dworca po lewej stronie dworca kolejowego za 1 Y, aż do miejsca gdzie znajduje się przystanek autobusu nr 3 (kierowca kazał nam wysiąść w odpowiednim miejscu gestykulując i mówiąc po chińsku), potem bus nr 3 za 1,5 Y, który staje tuż przy Grotach Wzgórza Chmur z V/VI w. n.e. 
Wstęp do Grot wynosi 60Y, za które zobaczyliśmy 53 świątynie skalne, a w nich ponad 15 tys. różnej wielkości rzeźb. W grocie nr 5 znajduje się 17- metrowa figura Buddy, zresztą wszystkie są oszałamiające.


Po powrocie, wieczorem, podjęliśmy kulinarne wyzwanie – wstąpiliśmy do eleganckiej restauracji, gdzie kupiliśmy właściwie jajko niespodziankę, wybierając na chybił-trafił potrawy. Na szczęście trafiliśmy w 10, mimo braku angielskiego menu i anglojęzycznej obsługi. Jedliśmy pyszne mięso gotowane w tradycyjny sposób - HOT POT (podgrzewany kociołek w stoliku) – ze smakowitym orzechowym sosem, ryżowym makaronem i przeróżnymi surówkami, dodatkami, deserem i napojami. Za tą niezapomnianą ucztę, z genialną obsługą, zapłaciliśmy zaledwie 60Y, a obydwoje wyszliśmy maksymalnie najedzeni!!!
Wróciliśmy przez centrum, gdzie na placu przed urzędem napotkaliśmy na tłumy Chińczyków, grających wspólnie w najrozmaitsze zabawy, ogarnęła mnie tęsknota za takim rodzajem wspólnoty, za takim rodzajem spędzania wieczorów, za takim rodzajem luzu:)


Siódmego dnia rano pojechaliśmy do Hunyuan, żeby zwiedzić Wiszącą Świątynię (wstęp 60Y normalny i 30Y ulgowy). Po drodze zobaczyliśmy także świętą górę taoizmu Heng Shan, z której mnisi niegdyś dawali znaki za pomocą ognia, informujące m.in. o ilości nadciągającego wrogiego wojska (1 słup ognia oznaczał 100 przeciwników). Xuangkong Si (Wisząca Światynia) założono w VI wieku, z powodu zalewającej ją rzeki, sukcesywnie wznoszona coraz bardziej ku górze aż do 1000 metrów (dziś zaledwie 50m). Klasztor „obsługuje” obecnie 5 mnichów, a w Sali Trzech Religii znajdują się posągi ich założycieli - Buddy, Konfucjusza i Laozi. 
Wisząca świątynia

Po powrocie piesze przeszukiwanie miasta, by dotrzeć do buddyjskich świątyń. Kiedy już zwątpiliśmy znaleźliśmy wreszcie „starówkę” ze świątynią Huayan z 1140 r., gdzie przypatrywaliśmy się buddyjskiemu nabożeństwu. Po duchowych wojażach coś dla ciała - pielgrzymka do pobliskich sklepów – świątyń dobrobytu, w których kupiliśmy kilka pamiątek. Wracając do hotelu musieliśmy zatrzymywać się, by pogawędzić z miejscowymi dzieciakami, chcącymi sprawdzić swój angielski. 

Dzisiaj mija już tydzień od opuszczenia naszego domu, czas płynie jak szalony!!! 
Odwiedziliśmy drugą świątynię w Datongu Shanhua, ze słynną Salą Mahawiry (5 pozłacanych posągów Buddy), biblioteką i Ścianą Pięciu Smoków w ogrodzie (wstęp 20Y normalny, 10Y ulgowy). Wieczorem opuszczamy to urocze, przemysłowe miasto i jedziemy do Xi’an. Jako, że podróż trwa 17 godzin chcieliśmy zamówić soft sleepy, ale były już wykupione i wzięliśmy hard sleepy (ponad 300Y za dwie osoby). Nie było źle – 6 łóżek w przedziale, początkowo klaustrofobia, ale potem człowiek się przyzwyczaja.



XI'AN
Wreszcie dojechaliśmy do Xi’an – dawnej stolicy i to tydzień po wizycie w Pekinie :). Ta stolica Tangów rozciągała się 9 km ze wschodu na zachód i prawie 8 km z północy na południe, a centrum miasta zachowało zabudowę i układ z tej epoki. Zachowane mury pochodzą już z dynastii Ming i mają 14 km długości, w niektórych miejscach 12 m wysokości i 15-18m szerokości u podstawy. Charakterystyczne dla miasta są także Pagody Wielkiej i Małej Dzikiej Gęsi - zdjęcia poniżej:

 






Po zrzuceniu plecaków i prysznicu pomaszerowaliśmy do centrum – zobaczyliśmy XIV wieczne wieże Dzwonów i Bębnów, miejskie targowisko itp. Wieczorem musieliśmy już zgrać zdjęcia na płytkę, ponieważ nazajutrz mieliśmy zwiedzać Terakotową Armię, a ją po prostu trzeba sfotografować z każdej strony - co możecie zobaczyć poniżej:). 
Bilet wstępu kosztował 90 juanów/osobę i umożliwiał obejrzenie 3 hal, eksponujących rezultaty prac wykopaliskowych. Największa jest hala nr 1, ale najważniejsza hala nr 3, gdzie znajduje się straż honorowa Cesarza.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz